Podsumowanie pierwszego roku na blogu, czyli nieznane opowieści wyświetlanych treści

czwartek, 31 grudnia 2015
data:post.title

Nigdy nie podchodziłam do tych podsumowań i postanowień noworocznych zbyt poważnie. Przecież 31 grudnia to taki sam dzień jak 5 maja czy 20 września, a na zmiany zawsze jest odpowiedni moment, więc po co czekać do następnego roku? 

Dlatego ten post będzie trochę nietypowy, a samo "podsumowanie" potraktuję z przymrużeniem oka i przy okazji wyłonię kilka momentów "naj".




Jak to w życiu bywa były dni smutne i szczęśliwe, wszystkie w pamięci pozostają, ale skupmy się na tych drugich.

Na początku (roku) był(a)... wieeelka potrzeba stworzenia czegoś nowego, własnego. Przestrzeni, gdzie będę chować, a jednocześnie dzielić się z kimś swoimi inspiracjami, relacjami z podróży. Były myśli, plany, wątpliwości, aż w końcu 2 lutego powstał ten blog!! Mam nadzieję, że w 2016 będzie równie wieeelki, a może jeszcze więęększy zapał do pisania. I czas..., ale to już kwestia organizacji.


Potem nastąpił okres przejściowy, trochę pisania pewnej opowieści, ale też ciężkiej pracy umysłowej i "negocjatorskiej"...

Następnie nadszedł czas, kiedy w moich oczach zapalają się żaróweczki szczęścia, po głowie krążą same pozytywne myśli, a z twarzy nie schodzi uśmiech podekscytowania... To oczywiście czas podróży! I chociaż ten rok nie był tak obfity w podróżowanie jak ubiegły, to pozostawił po sobie wiele cudownych widoków i niezapomnianych wspomnień ze wspaniałymi osobami.

Mój podróżniczy szlak prowadził od zaskakującej Warszawy, przez przepiękne Mazury, które kompletnie mnie zaczarowały, beztroską Bułgarię, a po drodze także słonecznikowe Węgry i tajemniczą Rumunię, aż po klimatyczny Kraków... 

















To teraz taki mały ranking na deser:

  • najpiękniejszy widok: stado kilkuset bocianów, niesamowite przeżycie kontaktu z naturą
  • najpiękniejsza panorama: walka toczyła się między Warszawą a Budapesztem, wygrała stolica... Polski!
  • najbardziej emocjonalny koncert plenerowy: w Praniu połączony z recytacją wierszy
  • najprzyjemniejszy moment: było ich bardzo wiele, z czego jestem naprawdę szczęśliwa, ale w mojej pamięci zapadły najbardziej poranki i wieczory na bułgarskim balkonie z widokiem na Morze Czarne
  • najfajniejsza przygoda: muszę wyróżnić dwie; pierwsza to wędrówka na dziką plażę w Byalej, druga to droga "na skróty" przez 20 km nieutwardzonej drogi na Mazurach
  • najlepszy spacer: to ten o poranku w uśpionym Krakowie
  • najśmieszniejsza sytuacja: najwięcej było ich w Bułgarii, np: kiedy kilka razy tłumaczyłam moją prośbę sprzedawcy w Bułgarii różnymi kombinacjami językowymi, a on od początku wiedział o co mi chodzi, ale cierpliwie mnie słuchał i udawał, że jest inaczej, albo kiedy usiłowałam wejść do sklepu przez zamknięte drzwi; na Mazurach okazało się, że śmieszne może być nawet przykre początkowo oszustwo ( grunt to odpowiednia interpretacja i podejście do sprawy)
  • największa niespodzianka: cmentarzysko z XIV wieku w niewidocznej na mapie miejscowości na Mazurach

A co oprócz podróży udało mi się w tym roku?

Narysowałam kilkanaście projektów, uszyłam kilka maskotek, ozdób i bukietów, uwieczniłam parę ładnych kadrów i spróbowałam nowych rzeczy: spłynęłam kajakiem oraz poznałam kolejną dziedzinę rękodzieła- wykonywanie własnej biżuterii (w nowym roku na blogu).


To był aktywny rok, zresztą jak każdy, bo co roku stawiam sobie nowe cele, staram się realizować plany i uczyć się czegoś nowego.

A czego nauczył mnie 2015?

Chyba tego, że nie warto żyć wyobrażeniami, a niektóre marzenia spełniają się nie wtedy i nie w taki sposób jak tego oczekiwaliśmy. Na szczęście pozostałe celują w samą porę i pozostawiają cudowne wspomnienia!

Dlatego w Nowym Roku życzę Wam przede wszystkim spełnienia marzeń (tych drugich), realizacji postanowień, abyście nigdy nie tracili wiary w siebie i innych oraz wytrwale rozwijali swoje zainteresowania! Oraz wielu ciekawych podróży, bo dzięki nim zauważamy wiele istotnych spraw, które w codziennym pędzie uciekają w linii wzroku.

Do zobaczenia w 2016!!!

Prześlij komentarz