Czy wystarczy tylko chcieć?

wtorek, 23 lutego 2016
data:post.title
Każdy ma marzenia. Jedne są bardziej przyziemne, inne zupełnie szalone. Łączy je jedno: każde marzenie można spełnić. Trzeba tylko... CHCIEĆ

Przecież każdy dobrze wie, że same chęci, choćby szczere i wielkie nie wystarczą. No to po co one są? I czy warto tylko chcieć?





Pani X bardzo chciałaby podróżować. Ona naprawdę baaaardzo by chciała, tylko sama nie wie od czego zacząć. Świat taki duży i ciekawy, a jak już człowiek zechce gdzieś wyruszyć to się okazuje, że do Ameryki potrzebna wiza i od razu oczy się robią większe od strachu przed tym całym "załatwianiem". Lot do Australii taaaaki drogi, że same cyferki do drogi zniechęcają, a ta Azja? Wszędzie hałas i bałagan i jedzenie takie inne, rosółku nie mają ani schabowego... Co tu jeść i jak przeżyć tą wyprawę, żeby wrócić z niej z pełnym żołądkiem i w jednym kawałku? Więc pani X nadal siedzi na swojej skórzanej kanapie i nadal bardzo chce podróżować. 

A wystarczyło tylko przekuć te chęci na działanie, bo chcieć to móc: zmienić swoje nastawienie do świata, nauczyć się języka kraju, do którego chcemy pojechać, zaplanować podróż i zebrać na nią fundusze, znaleźć potrzebne informacje, noclegi i... jechać! Jak widać sama podróż to ostatni element tego całego "chcenia".

Jaki z tego wniosek? Chęci są niewystarczające, ale niezbędne, bo od nich wszystko się zaczyna. Najpierw jest marzenie, potem ciężka praca, a na końcu spełnienie i największa satysfakcja. 

Na początku zadaj sobie pytanie, czy na pewno tego chcesz. Jeśli masz ochotę na podróż życia, wiarę, że z czasem zdobędziesz to czego pragniesz oraz pewność, że kiedy dostaniesz wizę, zbierzesz budżet i naprawdę tam wyruszysz to... jesteś na początku najlepszej drogi do szczęścia!

Więc jeśli już CHCESZ gdzieś wyruszyć i przeżyć przygodę życia to NIE CZEKAJ na emeryturę, ale zacznij pracować na spełnienie swojego marzenia. Nie stój w miejscu z bagażem marzeń i planów, ale zacznij iść przed siebie, zamieniając je na wspomnienia i prawdziwe przygody gdzieś w świecie, a nie na kanapie przed komputerem. 

Twoje chęci to twoja moc!

Wiele razy słyszę: "ja też bym tak chciał, ale..." Nie ma żadnego "ale"! Chcesz? To możesz... trochę się wysilić, natrudzić, pomęczyć. Spełnienie marzeń nie czeka na półce w supermarkecie ani nie spada z nieba razem z wiosennym deszczem. Za to twoja energia i siła powstają w twojej głowie. Nie musisz nawet wychodzić na dwór, żeby je mieć. Hmmm czyli jednak proste to spełnianie marzeń? "Dla chcącego, nic trudnego". To ja może poszukam jakiś tanich lotów na nadchodzące wolne dni... :)

W kolejnych postach przedstawię moje sposoby na motywację i wytrwałość w spełnianiu marzeń.

Prześlij komentarz