Coś jeszcze z podróży... #2: Prawda

wtorek, 24 maja 2016
data:post.title
Za każdym razem kiedy jestem w podróży, nieważne czy jest to ukochana Polska czy zagraniczne kraje, doświadczam uczucia szczęścia. Lubię tą świadomość, że jestem w nowym miejscu, mogę poznać nową rzeczywistość, porównać ją do tej mojej, domowej. Czasami ją zganić, czasami pochwalić, czasami zatęsknić lub wręcz przeciwnie wpisać ją na listę: "Odwiedź mnie jeszcze...". I za każdym razem zadaję sobie pytanie skąd się bierze ten stan wewnętrznej przyjemności?

Jestem osobą, która ceni sobie prawdę, ale taką prawdę przez duże P, a nie opowiadanie wszem i wobec o swojej lojalności, a potem szeptanie po kątach. I takiej właśnie prawdy szukam, choć jest czasami przykra, wstydliwa, a może czasami za mało zwykła w naszych udziwnionych światach...

Gdzie jej szukam? 


Oczywiście w podróży, bo podróż to taka fajna rzecz, która daje w gratisie aż dwie prawdy. Jedna to ta o świecie zewnętrznym, bez photoshopa i wyidealizowanych reklam. Druga to ta o nas, bo nigdzie się tak siebie nie nauczysz jak w podróży, gdzie nie ma pod ręką domowych udogodnień, gdzie wieczorem nie czeka własna pościel i wanna. Gdzie pod blokiem nie stoi Biedronka, a wokół brak rodziny i znajomych. Jesteś za to ty i twoja przygoda. Spontaniczne zwroty akcji i sytuacje, których nie przewidzisz planując podróż na domowej kanapie. 

I nagle dowiadujesz się, że umiesz wytrzymać kilkanaście dni bez suszarki, żelazka i pralki, ba, cóż ja podaję takie luksusy, jeśli nawet brak codziennego prysznica po jakimś czasie udaje się zaakceptować. Nagle umiesz dogadać się językiem migowym, nauczyć się rysowania hieroglifów hotelu czy lotniska, czytać obce mapy, oszczędzać na dziennym budżecie i odnajdywać dokumenty w czeluściach plecaka w trzy sekundy. Ale podróże nauczyły mnie też, że warto otworzyć się czasem na świat. Nie odpuszczać, ale pójść, spróbować, zobaczyć. Żyć tak, żeby niczego nie żałować. Bo przy domowym ognisku to jak nie zrobisz czegoś dziś to zrobisz jutro, ale jak w podróży coś za sobą zostawisz to może być już na zawsze, dlatego warto żyć tu i teraz.

Prawda o świecie... jest niejedna, rzadko oczywista i łatwa do zrozumienia. A im bardziej coś nieoczywiste, tym dla mnie ciekawsze poznania. Bo niby wiemy jaki w danym kraju jest ustrój, klimat i warunki życia, ale z doświadczenia wiem, że poznać tą rzeczywistość na własnej skórze to zupełnie coś innego. Po twojej wizycie ustrój się nie zmieni, pieniędzy też wiele nie przybędzie, ale obraz w głowie pozostanie zupełnie inny. Media przekazują bardzo dużo informacji, ale to podróż jest takim sitem, które oddziela prawdę od fikcji.



To może teraz jakiś przykład z turkusowego życia wzięty? Egipt- pierwsze skojarzenie z tym państwem? Piramidy, Sfinks, wielbłądy!!! Od kiedy stamtąd wróciłam mam nieco inny obraz. Widzę piaskową rzeczywistość nad nieczystym Nilem, gdzie dla ludzi żyjących w domach bez dachów i okien, a pracujących w ociekających złotem hotelach, formułka "One dolar" ma nieco głębsze znaczenie niż dla odwiedzających. Prawda, niby ją znałam, słyszałam, ale zdałam sobie z niej sprawę dopiero kiedy tego doświadczyłam. Czasami myślę jak często nie doceniamy tego, co mamy i nie chodzi mi tutaj tylko o pieniądze, dostępność towarów, standard życia. Mam raczej na uwadze poczucie niezależności, wolności, że możemy podjąć pracę w wielu dziedzinach, kształcić się, nie jesteśmy zależni od tego czy jakiś przybysz z innego kontynentu zechce nas odwiedzić i dać nam kilka dolarów. Często się mówi, że tamci ludzie wcale nie muszą żebrać o pieniądze, wciskać turystom plastikowych figurek wielbłądów, ale robią tak, bo jest im tak wygodnie. Ale założę się, że wśród nich jest niejeden, kto chciałby się rozwijać, podjąć niezależną pracę i nie musieć powtarzać jak mantry "one dolar, one dolar". Nie ma odpowiednich możliwości, więc musi przyjąć wyższość bogatych turystów i obniżać swoją własną, wewnętrzną wartość do poziomu naganiania na kupno "narodowych pamiątek". 


To tylko krótki przykład, jeden z wielu, które istnieją na świecie. Mają miejsce codziennie, nie ukrywają się, choć zostają niewidoczne na tle wieżowców i świateł bogatych metropolii. Warto podróżować, żeby to zobaczyć. Ujrzeć na własne oczy prawdziwy, różnorodny i piękny świat.





Prześlij komentarz