Z motyką na księżyc? Nie, z marzeniem na życie!

czwartek, 8 września 2016
data:post.title
Długo zastanawiałam się jakie myśli przekazać w tym marzycielskim poście, jednocześnie nie powtarzając znanych tak dobrze regułek w stylu: "Rób na co masz ochotę, jesteś najważniejszy", "Dla chcącego nic trudnego" itd.

Czy zawsze można być takim egoistą i dlaczego warto być Marzycielem?

Dziś jest Dzień Marzyciela. Dla mnie osobiście wyjątkowy, bo właśnie w ten dzień kilka lat temu spełniło się moje marzenie, które paradoksalnie od zawsze stanowiło życiową zmorę. Ależ to życie bywa przewrotne, przynajmniej to moje uwielbia robić sobie ze mnie żarty.

Ale nie o mnie tu przecież, a o marzeniach. 

Oczywistą oczywistością jest to, że marzenia warto mieć, warto dążyć do ich spełnienia, bo to one często nadają sens naszemu życiu i są uosobieniem szczęścia. 

Niby wszyscy to wiedzą, a jakoś na ulicy nie widzę tłumu roześmianych ludzi, którzy właśnie spełnili swoje marzenia. Bo wiadomo jak to w życiu bywa- a to czasu nie ma, a to funduszy, a to istnieje na świecie milion innych rzeczy, które przeszkadzają nam te marzenia spełniać.

Sama się czasami łapię na takiej postawie, co nie zmienia faktu, że ona nadal bardzo mnie irytuje. Bo spotykam tyle razy osoby, które mogłyby spełniać swoje marzenia. Mają do tego wszystkie potrzebne elementy, nic nie stoi na drodze do ich szczęścia. Wtedy zastanawiam się co je wtedy hamuje? Strach? Myśl, że to nie ten moment? Poczucie, że są za słabi, nie godni szczęścia? 

A potem przychodzą mi na myśl ludzie, którzy nie mają tylu możliwości. I nie chodzi tu wcale o pieniądze, bo one są tylko jakimś materialnym ułamkiem, ale chorych bliskich, którego nie można zostawić bez opieki nawet na kilka godzin, o dyskryminację społeczną, która nie toleruje inności, o życie w slumsach, które zasłaniają szersze horyzonty, o ustrój polityczny,  ograniczający możliwości rozwoju czy wyjazdu w poszukiwaniu lepszego życia, o kataklizmy, które zabierają nie tylko dom i samochód, ale też nadzieję na szczęście i poczucie bezpieczeństwa, o chorobę, która pojawia się znikąd i niszczy każdą komórkę organizmu, nie pytając się o pozwolenie.

Co czuje osoba, której trzęsienie ziemi zabrało cały dorobek życia? Ma przestać marzyć o podróży na drugą półkulę czy założeniu własnego zespołu? Czy ci, którym los nie podarował tylu możliwości, mają zmienić swoje dotychczasowe marzenia albo w ogóle z nich zrezygnować? 

A czy nam wolno odebrać komuś prawo do marzeń? 

Na szczęście Janek Mela jest najmłodszym, w dodatku niepełnosprawnym zdobywcą biegunów, Pakistanka Malala dostała nagrodę Nobla za walkę o prawa kobiet i ich dostęp do edukacji, a Edith Piaf zyskała wielką sławę, choć jak głoszą podania, urodziła się na ulicy...


Takich przykładów jest całe mnóstwo, zarówno tych znanych, jak i zupełnie nieodkrytych i to właśnie z nich powinniśmy czerpać przykład, inspiracje, przekonania, że da się. Oczywiście nie każdy rodzi się z taką determinacją, talentem, siłą woli, ale też nie każdego dotykają takie czy inne problemy. Jesteśmy na tej ziemi po coś, urodziliśmy się tu, a nie na drugim końcu świata w jakimś celu, co wcale nie oznacza, że nie możemy tego końca świata odwiedzić lub zmienić coś na lepsze na własnym podwórku.

Każdy z nas może być takim Marzycielem, który nie boi się walczyć o swoje szczęście, ryzykuje, by pokonać wszelkie słabości i przeszkody, pomimo wielu obciążeń, przeszkód nie do pokonania nie traci nadziei na spełnienie marzeń, nawet tych najbardziej absurdalnych.

Bo czy istnieją marzenia, których nie można spełnić?

Jedno jest pewne: nie istnieją żadne przeciwności "nie do przejścia", których człowiek, nie byłby w stanie przejść, a każdy dzień może przynieść nadzieję na to, że w końcu los się odwróci i pozwoli stanąć w szranki o spełnienie nawet niedorzecznych marzeń.

" Marzenie o czymś nieprawdopodobnym ma swoją nazwę. Nazywamy je nadzieją."- Jostein Gaarder

I choć ludzie będą mówić, że porywasz się z motyką na księżyc, pamiętaj, że idziesz z marzeniem... na życie. Twoje jedyne życie, które tylko TY możesz uczynić lepszym. Bo jak ty sam sobie tego życia fajnym nie zrobisz, to kto zrobi to za ciebie?

Ważne są tylko dni, których jeszcze nie znamy i marzenia, które zostały do spełnienia :).

Ktoś dzisiaj umiera, ktoś inny się rodzi. Ktoś w dalekich Indiach marzy o domu z cegły, a ktoś w Afryce pragnie napić się łyk wody. Jesteś ktosiem, który ma możliwość spełnienia swojego marzenia? Nie czekaj na aprobatę otoczenia, lepszy dzień i przypływ chęci...



Moje marzenia dotyczą głównie podróży. To one napędzają mnie do życia, dodają codziennej motywacji. Na innych blogach podróżniczych widzę posty, o tym, że nie warto czekać, nie trzeba znać języka, nie trzeba mieć worka pieniędzy. Wystarczy tylko... jechać. Jednak potem zaczynam się zastanawiać i dochodzę do wniosku, że to nie jest aż takie proste, bo czasami w życiu zdarzają się sytuacje, które okrutnie przekreślają szansę na podróż. Czy zatem te wszystkie słowa wylane do internetu są bezużyteczne? A ilu ludzi dzięki nim jednak odważyło się spełnić swoje marzenie, zobaczyło, że świat nie jest tak straszny, jak go malują? Ilu dzięki tym zdjęciom, relacjom i radom, nie przestaje codziennie marzyć, robić małych kroczków w stronę własnej podróży życia?

A może niedawno spełniłeś swoje marzenie? Pamiętaj, że na świecie jest mnóstwo innych marzycieli, którym możesz pomóc właśnie Ty. I to jest kolejna myśl, którą chcę się podzielić. 

Dzisiaj jest dzień Marzyciela. Marzyciela, który chciałby stanąć na własnych nogach, dziecka, które pragnie mieć komplet kredek, człowieka, który chce odnaleźć szczęście. Każdy z nas takim marzycielem jest, każdy z nas niesie na plecach worek zmartwień, w którym ukrywa się sakiewka marzeń. Nie warto się jej pozbywać. W końcu nigdy nie wiadomo, kiedy może ci się przydać i zamienić w szczęście...




Prześlij komentarz