Co warto wiedzieć przed wyjazdem do Porto?

niedziela, 16 lipca 2017
data:post.title
Zbiór moich subiektywnych, na własnych nogach przechodzonych, oczach widzianych i w żołądkach strawionych porad, które przed wyjazdem do Porto chciałabym znać lub mieć w jednym miejscu, zamiast szukać ich po nocach w otchłaniach Internetu. Być może przydadzą się także Tobie, bo Porto na weekend idealne!



Komunikacja


W Porto jest aż siedem linii metra. Jednak jako turyści będziecie korzystać najwyżej z trzech, więc nie ma się czym martwić. Oprócz tego kursują autobusy- dzienne i nocne. Jest tylko jeden problem. Nikt nie wie, o której jest pierwszy/ostatni przejazd. Internet mówi swoje, ludzie swoje i w końcu okazuje się, że musisz wziąć taksówkę, bo jeszcze spóźnisz się na samolot i w Porto zostaniesz.

W sumie, czemu nie, ale skoro czekała na mnie rodzina w Algarve i samo cudowne Algarve... zamówiłam taksówkę do najbliższej stacji metra. Niestety taksówkarz nie mówił po angielsku (lub udawał, bo w Portugalii większość ludzi potrafi angielski) i uparcie twierdził, że zawiezie mnie prosto na lotnisko. W końcu (po 10 min. tłumaczenia) podwiózł mnie na stację Trindade, ale przy okazji oszukał...

Uważajcie więc na taksówkarzy, a metro i autobusy najlepiej sprawdźcie na poniższych stronach. Są bardzo czytelne, z tłumaczeniem na angielski, sprawdzicie w nich nie tylko rozkład, ale także zaplanujecie trasę.

Autobusy: www.stcp.pt

Autobusy dzienne oznaczone są cyframi, nocne literą "M" i cyfrą, np. ten z lotniska to "3M".

Dodam jeszcze, że Portugalczycy są ludźmi o dużym zasobie czasu, więc autobusy nie przyjeżdżają punktualnie. Raz czekałam na przejazd ok. 0,5 godziny.

Aby autobus się zatrzymał, należy wskazać chęć wejścia machnięciem ręki.


Jeden pojedynczy przejazd autobusem kosztuje 1,9 euro.

Podczas dwóch dni spędzonych w Porto oba poniższe przejazdy akurat miałam w planie, ale gdybyście mieli nieco czasu, warto wziąć je pod uwagę.

Pierwszy z nich to wycieczka autobusem 500 wzdłuż rzeki Douro, a potem oceanu. Autobus jest piętrowy i oferuje świetne widoki. Polecam! Dojedziecie niż aż do Matosinhos, czyli "końca Porto" nad oceanem.


Drugi to przejazd metrem przez most Luisa I do dzielnicy Gaia. Metro nieco zwalnia, wyłania się z tunelu, oferując piękny widok na oba brzegi rzeki. Wsiadając na stacji Sao Bento macie do przejechania zaledwie jedną stację.

Piszę o tej rzece i piszę, a Wy na pewno chcielibyście nią popłynąć. To znaczy statkiem po rzece Douro. Najbardziej popularny jest rejs przez 6 mostów. Więcej o nim w kolejnym poście o Porto. Teraz wspomnę tylko o cenach, które rozciągają się jak guma od 12 do nawet 30 euro. Za dwanaście euro popłyniecie z przewoźnikiem DouroAzul, bilety do kupienia na ul. Flores. Pani, która tam sprzedaje ma znajomych z Polski i bardzo lubi odwiedzać nasz kraj ;).



Metro: en.metrodoporto.pt

Plan metra podzielony jest na strefy, tzw. "zony". Najlepiej kupić więc bilet obejmujący przynajmniej 2-3 strefy, żeby nie martwić się czy nasz przejazd zmieści się w zakresie jednej strefy.

Link do mapy metra z naniesionymi granicami stref.

Bilety na zabytkowe tramwaje kupuje się osobno, nie wliczają się w kartę Andante ani PortoCard. Pojedynczy bilet kosztuje ok. 2,5 euro, całodobowy- 8 euro. Jeśli w planie macie też wizytę w Lizbonie, tramwaje w Porto można sobie śmiało darować, bo trasy wcale nie są tak malownicze i nie jest ich za wiele. Poza tym w Lizbonie ceny za przejazdy tramwajami są wliczane do karty na przejazdy pozostałymi środkami komunikacji miejskiej.



Jak już jesteśmy przy karcie Andante. Karta całodobowa kosztuje 7 euro i obejmuje nielimitowaną ilość przejazdów autobusami i metrem. Można też kupić zwykłą kartę Andante i ją doładowywać (tak jak w Lizbonie), ale średnio się to opłaca. Poza tym... automaty w Porto są dość skomplikowane w obsłudze. Na pewno trudniej kupić bilet w Porto niż w Lizbonie. Pamiętajcie, że każda osoba musi mieć własną kartę! Przy każdym automacie (szukaj ich na stacjach metra, przy Sao Bento zawsze kolejki) jest szczegółowy cennik i informacje.

Ja kartę Andante kupiłam w punkcie informacji przy katedrze (Se). 

Nie kupowałam PortoCard, ale oprócz biletów na komunikację gwarantuje zniżki na bilety wstępu do różnych atrakcji miasta.








Pamiątki i jedzonka


Czyli to, co każdy turysta lubi najbardziej, nie? W Porto wiedzą o tym doskonale, dlatego dobrze znać miejsca, gdzie można dobrze zjeść i kupić ładne pamiątki, nie tracąc przy tym całego wyjazdowego budżetu.

Ribeira oferuje malownicze widoki i ten cały "klimacik" starówki, dlatego ceny wyżywienia szybują w górę niczym mewy, w miarę zbliżania się do brzegu rzeki. Można jednak być sprytniejszym i najeść się w Mercado Bolhao! Dwie knajpy na świeżym powietrzu oferują świeże ryby, do których można dobrać dodatki i skompletować obiad w przyzwoitej cenie, a potem udać się na Ribeirę, aby z pełnym żołądkiem i prawie pełnym portfelem delektować się jej pięknem już całkiem za darmo.

Market Bolhao to także świetne miejsce na kupowanie pamiątek, np. z korka. Są nawet dwa razy tańsze niż w centrum, a dodatkowo można się troszkę potargować i wynegocjować jeszcze niższą cenę! 

Tripas to popularne w Porto flaczki

Market w Bolhao to zatem miejsce obowiązkowe dla wszystkich podróżniczych spryciarzy!

Jeśli nie chcecie cały czas stołować się w "markecie" wśród przekupek i towarów najróżniejszej maści, ale poczuć atmosferę Porto lub posłuchać muzyki na żywo polecam knajpki na ul. Flores. To taki deptak z mnóstwem kawiarenek, restauracji i zabytkowych księgarni. Na skrzyżowaniu z ul. Belomonte jest knajpka, gdzie serwują pyszną i niedrogą Francesinhę. Do tego dania serwuje kelner, który chętnie uczy się polskiego i lubi się chwalić swoją wiedzą o Polsce :).





Jednak najlepsze jedzonko, o którym rozpiszę jeszcze i zdradzę szczegóły, znajduje się w dzielnicy Matosinhos (obecnie w remoncie, ale jedzenie wydają :) ). Jednak tam najlepiej udać się na kolację, bo najwcześniej zamówicie coś o 19.



Przewodniki powiadają, że w Portugalii najbardziej popularne są dwa rodzaje kawy: galão i bica. Pierwsza jest nieco podobna do Latte, bica to typowe Espresso i to właśnie ta nazwa jest znana na północy Portugalii.

Nazwy "bica" używa się tylko na południu.


Zwiedzanie


Powtarzam to od pierwszego zdania relacjonującego pobyt w Porto: zabierz wygodne buty, bo gór tam co nie miara!

O atrakcjach troszkę więcej w następnym wpisie, teraz tylko o rezerwacjach. Wstęp do kościołów jest raczej darmowy, polecam je odwiedzać, bo większość oferuje także punkty widokowe. 

Jeśli chcecie odwiedzić winiarnię albo Palacio Bolsa, zróbcie najpierw rezerwację. Wejścia są tylko z przewodnikiem i nie ma określonych godzin dla poszczególnych grup językowych. Poza tym rzadko kiedy jednocześnie zwiedzają dwie grupy, więc jak macie napięty grafik zwiedzania, zaplanujcie wizytę wcześniej.

Rezerwację można robić w punkcie informacji lub w samej siedzibie danej atrakcji. Potem tylko okazujecie bilety i wchodzicie bez kolejki. 

Żeby nie było tak pięknie i bezproblemowo, przed księgarnią Lello zawsze stoi sznureczek oczekujących, więc czas zaoszczędzony wcześniej, na pewno zostanie spożytkowany. 

Porto oferuje dużo atrakcji, jednak 2, maksymalnie 3 dni w zupełności wystarczą na odwiedzenie większości z nich.




Nocleg

Przy wyborze lokalizacji noclegu warto zwrócić uwagę na to, aby znajdował się on na terenie Ribeiry. Dzięki temu zaoszczędzicie na transporcie i będziecie mieć wszystko w zasięgu ręki. Porto z okna samolotu wydaje się miastem bardzo rozległym i takie jest w rzeczywistości, jednak atrakcje turystyczne są skupione na małym obszarze. 

Ja zatrzymałam się w Being Porto Hostel, na ul. Belomonte i uważam, że jest to bardzo dobra lokalizacja. Niżej znajdował się Palacio Bolsa, na przeciwko był warzywniak, piekarnia i kawiarnia, a kilkanaście schodków wyżej punkt widokowy.  Za skrzyżowaniem zaś ul. Flores z restauracjami oraz punktem informacji. Sam hostel bardzo klimatyczny i przyjemny, obsługa naprawdę pomocna. 



W najbliższym czasie opublikuję wpis odnośnie zwiedzania Porto, razem z mapą ułatwiającą rozeznanie się w mieście i jego dzielnicach oraz przygotuję cennik obejmujący bilety wstępu, jedzenia i pamiątek.

Spodziewajcie się też krótkiego porównania Ribeiry i Matosinhos, a potem teleportacji na kraniec Europy!

Do miłego!




















Prześlij komentarz