Sintra- opowieść z krainy snów

czwartek, 19 października 2017
data:post.title
Sintra leży zaledwie pół godziny drogi pociągiem z Lizbony, ale stanowi świat przeniesiony jakby z krainy baśni. Nieokreślonej w czasie, ale za to osadzonej w znajomej nam przestrzeni. Pamiętamy ją z czasów dziecięcych, kiedy to z zapartym tchem czytaliśmy o pojedynkach rycerzy albo losach zamkniętych w wieży zamkowej księżniczek. Dzisiaj zabieram Cię właśnie w taką bajkową podróż...

Za siedmioma (lizbońskimi) wzgórzami, za wieloma morzami (turystów), wśród tajemniczych ogrodów porastających otoczenie wymyślnych zamków leży Sintra...

To miejsce akcji co najmniej kilku bajek jednocześnie. Pozwól, że Cię po nich oprowadzę. Zasiądź wygodnie i daj się ponieść wodzom fantazji...

Od bardzo, bardzo dawna u stóp portugalskich wzgórz znajduje się małe miasteczko. Są w nim wąskie, brukowane uliczki, wzdłuż których stoją kolorowe domy z drewnianymi okiennicami i parapetami pełnymi kwiatów. W dzień miasteczko wypełnia gwar. Pełno w nim przyjezdnych, odbywa się ożywiony handel. Wieczorami pustoszeje i cichnie. Ulice pokrywa złoto ostatnich promieni słońca, widać pojedynczych mieszkańców przemykających między zaułkami. Czy ich domem jest któraś z tych kolorowych kamienic, a może ten bogaty pałac za rogiem? 




Sintra skłania do refleksji, jakby jej przeznaczeniem było wieczne noszenie tajemnicy. Można to poczuć już od pierwszej chwili. Widać to w każdej uliczce, kiedy nagle za skromnym domem wyłania się bogata rezydencja, zasłonięta przed wzrokiem ciekawskich wysokim murem oraz potężną bramą, zza której słychać ujadanie psów strzegących wnętrza posiadłości. Pełne tajemnic są również ogrody porastające pałacowe wzgórza. Jest ich kilka i każdy z nich odzwierciedla duszę osobliwego założyciela...


Na jednym ze wzgórz piętrzy się smagany porywistymi wiatrami Palacio Pena o wyrazistych barwach. Prowadzi do niego kręta droga, przypominająca labirynt. Nad głowami górują smukłe, egzotyczne drzewa. Jeśli dopisze ci szczęście, może ujrzysz między pradawnymi konarami parę orłów. W tych rejonach Europy są rzadkością, ale w Sintrze wszystko może się zdarzyć... Jesteśmy przecież w krainie snów.



Dawno, dawno temu na miejscu pałacu mieścił się klasztor, który po prześladowaniach zakonników, przez długi czas pozostawał opuszczony. Niespodziewanie wykupił go sam król Portugalii- Ferdynand II. Poddani nazywali go "królem artystą", ze względu na zamiłowanie do sztuki oraz zainteresowania kolekcjonerskie. Pragnął on urzeczywistnić swój wyimaginowany obraz pałacu, który byłby widoczny z każdego miejsca otaczającego go ogrodu. Jak to w baśni bywa, marzenie udało się zrealizować, a król uczynił z niego letnią rezydencję, w której odpoczywał długo i szczęśliwie wraz ze swoją małżonką.

Pałac łączy w sobie romantyczną duszę z silnymi, germańskimi wpływami oraz typowymi dla tamtych terenów naleciałościami mauretańskimi. Ta niecodzienna mieszanka stworzyła dynamiczne dzieło, pełne panoramicznych tarasów, strzelistych wież i kolorowych fasad. Pałac Pena stał się cukierkiem Sintry o najbardziej wyrazistym smaku.







Po przebudowie klasztoru i przekształceniu go na pałac, król zapragnął połączyć architekturę z naturą i otoczyć budowlę rozległym ogrodem. Zatrudnił więc znanego ogrodnika, który pomógł mu sprowadzić do Sintry nieznane dotąd w Europie gatunki roślin i zagospodarować przestrzeń 80 ha, umieszczając w niej zawiłe pętle alei z bajkowymi latarniami, kaskadowe jeziora, arabskie altany i romantyczne pergole porośnięte pnączami. Ta przestrzeń sprawia wrażenie wiecznie nieprzeniknionej. Zielone połacie lasu można by poznawać nie całymi godzinami, ale dniami lub miesiącami.







Z jednego tarasu pałacu widać masywną warownię- plan kolejnej bajki. Tym razem zawieszonej w duchu bitewnym i walecznym.  W VIII w. Arabowie, którzy wówczas panowali w tej części Europy, wybudowali Castelo dos Mouros, czyli Zamek Maurów. Przez wiele lat między jego murami toczyły się krwawe bitwy między przybyszami z Afryki a rdzennymi mieszkańcami Półwyspu, którzy domagali się przejęcia zamku. Konflikty były dodatkowo zaognione krążącą między wzgórzami Sintry legendą, która głosiła, że na zamku ukryte są drzwi do podziemnego miasta, a nawet do samego jądra Ziemi...





Najbliżej miasta, a jednak na uboczu... Za masywnym murem, który zdaje się nie mieć końca... Mieści się najbardziej osobliwe i tajemnicze miejsce Sintry. Tutaj dreszcze same wędrują po plecach, a umysł gubi się w plątaninie rzeczywistości i magii.

Mowa o Quinta de Regaleira, czyli posiadłości bogatego kupca- Monteiro. Zarobione na kolonialnym handlu kawą krocie pozwoliły mu urzeczywistnić najbardziej ekscentryczną wizję. Przedstawiała ona mistyczne ogrody z mnóstwem ukrytych niespodzianek. Powyginane fantazyjnie konary drzew, niespotykane w naturze kwiaty o wymyślnych kształtach sprawiają wrażenie wprost surrealne. Pośród szumu sadzawek, wodospadów i fontann, cieni jaskiń i tajemnych przejść, echa studni bez dna oraz ażurowych wież pałacu działy się w przeszłości chyba istne czary!





W sercu ogrodów znajduje się Studnia Inicjacji, służąca niegdyś do oprawiania alchemicznych kultów. Można się do niej dostać z powierzchni ziemi lub podziemnego tunelu, który łączy przeciwległe końce posiadłości. 




W jednym z rogów mieści się natomiast koronkowy pałac, bogato ozdobiony, choć jednolity w  barwie. Obok niego znajduje się kaplica ze strzelistą wieżą. Nieco wyżej ekscentryczny właściciel ulokował stawy oraz plac z widokowymi wieżami i półcieniami. 




Pozostała część ogrodów sprawia wrażenie zapuszczonych, pozostawionych wodzom natury, co tylko potęguje mroczną atmosferę. Wieczorami jest tu cicho oraz bardzo tajemniczo.  Choć czasy alchemicznych eksperymentów i zaklęcia czarnoksiężników zdają się być odległą przeszłością, ich duch jest tu obecny do dzisiaj.

Kto wie, co dzieje się się w Quinta de Regaleira po zamknięciu bramy? Może ten świat skamieniałych postaci i zwierząt ożywa tu na nowo?






Która bajka spodobała ci się najbardziej? O szczęśliwym królu Ferdynandzie i jego cukierkowym Pałacu Pena? A może ta o czarnoksiężniku z Quinta de Regaleira? Podziemne miasto pod Zamkiem Maurów też zachęca do odwiedzin, prawda?

W Sintrze możesz stać się na chwilę dzieckiem. Ona sama puści wodze twojej fantazji i poniesie cię do mistycznych krain. Wiesz co jest w tym najlepsze? Wszystkie te wyśnione miejsca istnieją naprawdę, a Ty możesz doświadczyć ich na własnej skórze!





4 komentarze

  1. Faktycznie jak w bajce :) Nie mam pojęcia dlaczego, ale w Portugalii mnie jeszcze nie było :) Widzę, że czas to zmienić ;) POzdrawiam
    www.kobiecaintuicja.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak to możliwe, że jeszcze nigdy nie zawitałam do Portugalii? Sama w to nie wierzę. Sintra z Twojej opowieści (i zdjęć) wydaje się być zachwycająca! :D I ten zamek Maurów! Cudo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sintra naprawdę jest zachwycająca, jak cała Portugalia! I do tego ma dobrą lokalizację, bo łatwo do niej dotrzeć z Lizbony.

      Usuń
  3. Aż chciałoby sie tam teraz znalezc... :) Bedw musiala sie w koncu wybrac do Portugalii :)

    OdpowiedzUsuń